Pluton w VI domu i tranzyt Saturna przez VI dom

Mam Plutona w VI domu horoskopu. Od zawsze praca z powołania była moja obsesją. Robić to, co się kocha albo nienawidzić przypadkowej pracy. Często też jestem obsesyjna jeśli chodzi o zdrowię i dietę. Potrafię trzymać się zawzięcie jakiejś diety, jeśli mam tylko przekonanie, że to jest jedyna i właściwa droga, którą należy podążąć aby zachować dobre zdrowie. Takie dążenie do doskonałości w kwestiach codziennego dobrego samopoczucia, organizacji zasad właściwego odżywiania (racjonalnego – Saturn) “włączyło mi się”, gdy Saturn rozpoczął tranzyt przez mój VI dom horoskopu. Ten szósty sektor to jest nasza codzienna rutyna, plan pracy i dieta. To też obowiązki.  Pluton w VI domu albo pracuje kompulsywnie albo nie pracuje wcale, praca to wszystko albo nic. Jeśli kocha to co robi i robi to z głębokiej potrzeby duszy i z wewnętrznego przekonania, to jest w stanie dać z siebie wszystko. Natomiast, gdy praca nie spełnia kryterium wewnętrznych przekonań, jest tylko zajęciem pozwalającym się utrzymać, musem i koniecznością, to Pluton w 6 domu zacznie się odcinać, nie zrobi nic i mimo wszystko nawet gdy nie będzie miał niczego w zanadrzu odejdzie z takiej pracy i rzuci, zaczynając robić to, co kocha, choćby po trupach do celu.

Pluton w VI domu będzie zgłebiał aż do bólu temat pracy i diety. Taki Pluton naraża właściciela na przemoc w pracy, na siłowe potyczki, to jest osoba, którą współpracownicy uwielbiają albo jej nienawidzą, zawsze taka osoba budzi skrajne emocje, niepokoi, miesza i transformuję miejsce, gdzie pracuje.

Pluton w VI domu, gdy zastanie miejsce czy układ w pracy, który mu nie odpowiada, zechce zburzyć cały system, zrównać z ziemią, zniszczyć i zbudować coś nowego, lepszego. To obsesja na punkcie pracy, diety, odżywiania, podejścia do codziennych obowiązków.

Taka osoba może przejść załamanie zdrowotne, że będzie musiała budować sobie zdrowie od nowa, może to być losowe wydarzenie w życiu, które zmusi nas do kompletnej zmiany nawyków żywieniowych, zmiany rutyny dnia codziennego (VI dom). Może się okazać, że cierpisz na chorobę, która zmusi cię do totalnej, diametralnej zmiany tego, jak żyjesz i bezwzględnego przestrzegania harmonogramu dnia (VI dom).

Taka osoba może też wpływać na innych, zmieniać ich nawyki żywieniowe i przekonania i sposób pracy. To jest też często praca w atmosferze tajemnicy. Pluton w VI domu niechętnie podzieli się swoimi przekonaniami na temat pracy i niechętnie będzie opowiadał o swoim stanie zdrowia.

Osoba z Plutonem w VI domu narażona jest na szykany, na to, że współpracownicy albo koledzy z pracy będą ją obmawiać za plecami, do tego stopnia, że może to doprowadzić do zmiany pracy. Pluton w VI domu woli pracować w atmosferze odosobnienia, niechętnie też powie innym nad czym akurat pracuje. Najchętniej taki Pluton zagrzebałby się w sekretnej norze i pracował nad nikomu niedostępnym tematem.

Taki Pluton w VI domu może przynieść niezwykłe choroby, choroby ciała, które mają swój początek w duszy. Załamania zdrowia, gdzie okaże się, że trzeba będzie zmienić dietę, styl życia, podejście do obowiązków i styl pracy (Pluton = transformacja). Pluton w VI domu powie ci, że musisz się pozbyć może nawyku, który hamuje cię w rozwoju. Powie: “rzuć palenie albo cię zniszczę, zacznij uprawiać sport, albo będziesz kaleką”.

Mam urodzeniowo Saturna w Pannie (naturalny władca VI domu). Saturn to jakaś przeszkoda w zdrowiu, może być problem z kręgosłupem (konstrukcja  na której utrzymuje się ciało). Na zdrowie i jako takie samopoczucie musiałam sobie zapracować – Saturn.  Jako dziecko i nastolatka cierpiałam na paskudną skoliozę, groziła mi operacja. Pewnie dziś byłabym garbata, gdyby nie lekarz ortopeda, na którego trafiłam i który zalecił mi codzienną rutynę ćwiczeń. Ćwiczyłam dzień w dzień i zawzięcie trzymałam się planu dnia, bezwzględnie przestrzegałam zaleceń. Efekty były niesamowite, po latach codziennego wykonywania gimnastyki mój kręgosłup prawie całkowicie się wyprostował. Ale musiałam w tym być bezwzględna. Saturn w Pannie postawił przeszkodę i barierę w postaci choroby kręgosłupa, która pojawiła się na skutek niewłaściwego jego użytkowania i złych nawyków. Saturn to są kompleksy, które trzeba pokonać, to też przeszkoda i problem, który nie pojawia się z dnia na dzień, ale trzeba nad nim “popracować”. Zmiany też nie przychodzą nagle, tylko trzeba ciężko pracować, aby wyplenić te niewłaściwe nawyki i wypracować nowe. Pluton w VI domu sugeruje całkowite odcięcie, śmierć i konieczność narodzenia się nowego ja na zgliszczach starego.

Od paru miesięcy tranzytujący Saturn wędruje przez mój VI dom i uświadamia mi błędy, jakie popełniłam w pracy i co zrobiłam nie tak z moim zdrowiem. Pamiętajmy, że choroby Saturna to nie dwudniowa grypa i tygodniowy katar. Wszystko, co związane jest z dziedziną Saturna trwa latami i długo się nawarstwia, niczym wapniejące kości. Na chorobę, która pojawi w czasie tranzytu Saturna trzeba “zapracować” miesiącami i latami. Również Saturn pomaga uporządkować, odciąć i pozbyć się tego, co niewłaściwe. Saturn to taki minimalizm formy i maksymalne wykorzystanie energii i tego, co mamy do dyspozycji.

Ponieważ właśnie od paru miesięcy Saturn tranzytuje przez mój VI dom zajęłam się dietą, wyrzuciłam z mojego jadłospisu prawie wszystko to, co szkodziło i było niezdrowe. Pozbyłam się głupich nawyków żywieniowych (niedojadanie, nieregularne, niezdrowe posiłki). Koniec ze śniadaniem typu “kawa i papieros”. Kosztowało mnie to bardzo dużo wysiłku (Saturn) – jest pewne powiedzenie, że “łatwiej zmienić czyjeś przekonania religijne niż dietę” – coś w tym jest, bo nasze niezdrowe nawyki żywieniowe to prawdziwa zmora. Zwracam uwagę na to, co jem ile i kiedy. Czytam etykiety w czasie zakupów spożywczych. Dopóki nie zajęłam się moją dietą (VI dom) rozsądnie, racjonalnie i z głową (Saturn) stosowałam różne idiotyczne wymysły(“diety cud”) w celu zachowania ładnej sylwetki. Naturalnie tutaj widać wrodzone tendencje do przesady (Pluton) w diecie, bo Pluton w VI domu będzie jechał na rezerwie organizmu póki ta się nie wyczerpie.

Podczas tranzytu Saturna przez VI dom odezwały się też stare dolegliwości z plecami, ale to też nie jest przypadek, bo na przeszywające bóle pleców i karku sama sobie “zapracowałam” niewłaściwą postawą w pracy, niewystarczającą dawką codziennego ruchu i zwykłym zaniedbaniem.  Te bóle zmusiły mnie, żebym uważnie przyjrzała się swojej codziennej rutynie (VI dom) i skorygowała plan dnia. Mniej siedzenia przed monitorem, a więcej ruchu na świeżym powietrzu i codziennej gimnastyki naprawdę czyni cuda i działa lepiej niż tabletka przeciwbólowa. Ot niby takie oczywistości, o których można przeczytać wszędzie, ale to co robimy w ciągu dnia i ile czasu poświęcamy na sport i ruch ma ogromne znaczenie dla ogólnego samopoczucia i zdrowia. Różne źródła podają, że człowiek ma około 300 – 600 mięśni. Przecież nie po to, żeby plasnąć w fotelu i klikać w klawiaturę!

Kiedy masz urodzeniowo Plutona w VI domu, to może się okazać, że chorujesz na coś, co będzie od ciebie wymagać kompletnej zmiany nawyków, zywieniowych, codziennej rutyny dnia, przestrzegania diety i harmonogramu dnia.

Pluton w VI domu to też niezwykła moc regeneracji i jego położenie w domu pokazuje, gdzie mamy siłę przekroczyć sami siebie i wyjść poza swoje własne ograniczenia, osiągnąć bardzo wiele. Pluton w VI domu zawsze nakazuje podążać głosem wewnętrznym jeśli chodzi o służbę, pracę, warsztat pracy.

Pluton w VI domu może dać też taką pracę, która kompletnie człowieka zniszczy, zabierze mu zdrowie fizyczne i psychiczne, doprowadzi do załamania i na skutek tego konieczności budowania sobie warsztatu pracy od zera. To wszystko albo nic. Doskonałe zdrowie albo zupełny jego brak.  Praca, która niszczy, praca będąca źródłem załamania psychicznego i fizycznego. Pluton w VI domu sprawi, że będziesz musiał odkryć wewnętrzne głęboko zagrzebane skarby duszy i ukryte talenty i zacząć podążać za swoim przeznaczeniem jakkolwiek dziwaczne wydawać by się ono mogło.

Tak właśnie pisze Wroński, że “Pluton w tym domu zmusza swoich podopiecznych do służby swemu otoczeniu, narodowi, a nawet całej ludzkości(…) ofiarowuje człowiekowi uzdolnienia medyczne lub zmusza do zgłębiania tajników uzdrawiania” (“Astrologia Klasyczna” t. 7 str. 49)

Już Kochanowski pisał ” Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz” Zazwyczaj właśnie tak jest, że sami musimy doświadczyć załamania albo straty czegoś, żeby wreszcie docenić jak bardzo było to dla nas cenne. W czasie tranzytu Saturna przez VI dom zdałam sobie sprawę, że moje ciało i zdrowie są ograniczone i że od tego jak będę z nich korzystać zależy jakość i długość reszty życia, jakie mi zostały (Saturn – czas, ograniczenie).

Z Plutonem w VI urodzeniowodomu może się okazać, że trzeba będzie diametralnie zmienić podejście do pracy, zdrowia i obowiązków. W pracy i w kwestiach zdrowia trrzeba będzie przekroczyć samego siebie.

Pluton w 6 może popaść w obsesję dietami. Wszystko co ma związek z pracą, codzienną rutyną i dietą będzie miało znamiona intensywności albo zostanie zupełnie zignorowane. Mogą to być niezwykłe, nietypowe, dające dziwne objawy choroby (czasem podobnie działa Uran w VI). Choroby, które mają swe źródło w duszy i choroby na które skuteczna jest psychoterapia (psycholog, psychoterapeuta – Pluton).

Gdzie Pluton, tam łatwo zatracić poczucie równowagi i popaść w przesadę, tutaj dotyczy to diety (albo się kompulsywnie obżerasz albo odmawiasz sobie jedzenia i jedziesz na granicy wytrzymałości organizmu – i to i to niezdrowa przesada).

Osoby z Plutonem w VI domu:

Ojciec psychoanalizy Zygmunt Freud. Tam gdzie mamy Plutona, tam może całkowicie przetransformować podejście do danej dziedziny. Cokolwiek by nie powiedzieć o Freudzie, to trzeba mu przyznać, że wydobył na światło dzienne do tej pory skrywane tajemnice (Pluton), zwrócił uwagę na rolę seksualności w rozwoju i zaburzeniach.

Jeśli ufać astro.com, to Demi Moore też ma Plutona w VI domu – obsesyjne podejście do diety i ciała, Moore w “G. I. Jane” pokazała czym jest poświęcenie dla roli, morderczy trening, a ostatnio chyba trochę przesadziła ze zbyt restrykcyjną dietą (Pluton – przesada).

Janis Joplin – nie trzeba przedstawiać – narkotykowa “dieta” – przesada. Obsesyjne podejście do pracy, która jest jednocześnie pasją.

Jim Morrison – alkoholowa i narkotykowa “dieta” wyczerpująca organizm, ale na scenie (w pracy) niespożyta energia.