“Gossip girl”- Wagi w lwim wydaniu w sieci intryg

Większość obyczajowych seriali telewizyjnych, gdzie mamy do czynienia z relacjami damsko-męskimi to relacja Baran-Waga, czyli chłopcy i dziewczynki, albo duzi chłopcy i duże dziewczynki.

“Gossip girl” czyli “Plotkara” przesuwa szalę w stronę dziewczyn, czyli więcej tu Wagi, a Baran jest tylko dodatkiem i powiedzmy ozdobą. Ale to byłoby zbyt proste.

Cała wenusowa otoczka serialu, czyli szmatki, ciuszki, buciki, dodatki, torebki przedstawiona jest lwio.

Nic dziwnego, bo mamy do czynienia z elitą Manhattanu. Dzisiejsza śmietanka towarzyska, jako odpowiednik niegdysiejszych królów i książąt, musi przecież odpowiednio się zaprezentować i błysnąć biżuterią, albo odbijać światła fleszów i lśnić perłowymi ząbkami paradując po czerwonym dywanie.

Za każdym razem, kiedy podziwiam stroje głównych aktorek właściwie dostaję zawrotu głowy, jak można się przebierać kilkanaście razy dziennie. “Gossip girl” ma dla mnie posmak pokazu mody glamour. A poszczególne sceny wydają się być pretekstem do przebrania bohaterek w coraz to nowe stroje. Niebylejakie to ciuszki, ale najnowsze trendy najlepszych projektantów.

Kilkupoziomowe studia, w których kręcone są zdjęcia wypełnione są po brzegi ubraniami, butami i dodatkami, przypominają bardziej nowoczesne centrum handlowe niż garderobę. Taka przesada to już oczywiście Lew.

Nie ma praktycznie odcinka, w którym nie byłoby okazji do przebrania upper eastsidersów  w suknie wieczorowe i smokingi, co rusz okazja do nowych wieczorowych gal i intryg w tle.

Osią łączącą wszystkie wątki jest tytułowa plotkara. Zza ekranu słychać tylko jej nieco uszczypliwe komentarze na temat wydarzeń z życia bohaterów, ale nigdy nie pokazano jej twarzy (owiana jest tajemnicą).

Jak wiadomo, przesyt psuje czasem morale, zatem główni bohaterowie zajmują się niczym innym jak tylko knuciem przeciw sobie.

Oczywiście każdy idący z duchem czasu serial nie obędzie się bez gadżetów przyporządkowanych Wodnikowi – czyli komórki, internet i błyskawiczne rozchodzenie się wiadomości.  Tytułowa plotkara działa głownie w sieci – nie obyłaby się bez nowoczesnej telefonii. Wiadomości podawane przez plotkarę to karmienie widzów sensacją z życia nowojorskich sław. Wiedzą coś o tym ci, którzy czytają “Pudelka”… Tutaj mamy w podobnym stylu.

Grzebanie się w sekretach innych ludzi to jak wiadomo działka Skorpiona, podobnie jak intrygi (tu wszystkie miłe Skorpiony, powinny mi wybaczyć, że opisuję akurat te niemiłe cechy).

Dwie główne bohaterki (tak dziewczyny jednak górą!) Blair Waldorf i Serena van der Woodsen prezentują się oczywiście lwio – to dwie niekwestionowane królowe, czasem walczą między sobą o pierwszeństwo, ale suma sumarum w końcu i tak się godzą.

Z tym, że Blair ma niesamowity wręcz głód sukcesu – to ona jest główną intrygantką, trzyma swoją świtę krótko, zawsze wywęszy jakiś sekret (Skorpion) i wręcz dostaje palpitacji jeśli akurat chwilowo zepchnięto ją w cień (Lew), musi być królową. Właściwie niezbyt lubiłam Blair, zawsze uważałam ją za okrutną, płytką, pozbawioną skrupułów postać, do momentu aż obejrzałam wywiad z Leigton Meester, która gra tę postać. Zarówno solarny jak i lunarny Baran Leighton jest uroczą, pełną energii uśmiechniętą młodą osobą, zupełnie odmienną od kreowanej przez siebie postaci (no chyba, że to jej kolejna kreacja).

Natomiast Serena van der Woodsen grana przez Blake Lively to modelowa wręcz Waga. Zawsze grzeczna, urocza, ale niestety niezdecydowana.  W jednym z odcinków Serena przeżywa rozterkę, którego chłopaka wybrać (trafiło się jej dwóch chętnych w tym samym czasie). No typowy dylemat Wagi! A może ten, a może tamten, a może jednak nie…

W efekcie Serena – no, ale nie zdradzę…:P

Co do ploteczek. W serialu towarzystwo z Manhatanu (gdyby pozbawić je nowoczesnych gadżetów) wygląda trochę jak zaściankowa wioska, wszyscy wszystkich znają, a jeśli nie znają to prędzej czy później okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Te szybciutkie ploteczki i wieści to oczywiście faza Bliźniąt. Nie ma co liczyć, że cokolwiek umknie wszędobylskim oczom sąsiadów.

Wiadomo, że nie samą astrologią człowiek żyje, ale i podczas relaksu dopadło mnie znowu 😛

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *