Krzyż, Wenus lucyferyczna i wiedza wyklęta

16631448-female-symbol-with-horns-on-white-background--3d-illustrationKościół Katolicki rozpowszechnił symbolikę krzyża jako narzędzia wiary wyrzeczeń, śmierci (przejścia do lepszego świata) i cierpienia. Co ziemskie i związane ze zmysłowością zostało wyklęte. Symbol Wenus (zmysłowość) zawiera w sobie odwrócony krzyż, czyli jest zaprzeczeniem krzyża kościelnego, a jednocześnie symbolem przyjemności ziemskiej (seks, jedzenie, zmysłowość, ciało to grzech). Wedle Kościoła rozkosze ziemskie są niższe niźli rozkosze duchowe, modlitwa i post. Tradycja biczowania się wszak miała uzmysłowić marność powłoki doczesnej. Kobieta (Wenus) w kościele katolickim jest istotą na wskroś złą, marnością, kusicielką zwodzącą mężczyznę z drogi kapłaństwa i „czystości”. Skoro celibat to czystość, to kochanie się nieczystość i brud. Wszak kapłanami moga być tylko mężczyźni, a kobiety ich służkami. Ksiądz katolicki, musi zrzucić koloratkę, gdy zechce związku. Wenus to w astrologii symbol partnerstwa, ładnej dziewczyny, miłości, rzeczy miłych i przyjemnych. Gwiazda poranna Wenus nazywana była Lucifera (niosąca światło). Lucyfer to antyteza Boga i jego przeciwnik, który się zbuntował, anioł strącony z niebios do otchłani, za to że nie chciał bić pokłonów przez władzą (Bogiem). Pierwszy buntownik religijny, a zatem uznany za zaprzeczenie Boga i władzy (X sektor). Daje do myślenia czyż nie?

Teraz rozważmy Merkurego – w astrologii symbol umysłu i wiedzy, Merkury zawiera w sobie Wenus i odwrócony krzyż, znów wygląda na to, że wiedza jest wrogiem krzyża…

Wąż przemową zwodniczą (słowa to Merkury) skusił Ewę. Ta zjadła z drzewa wiadomości dobrego złego i tym samym zakończyła się nieświadomość Edenu.

Popatrzmy na historię i jak Kościół traktował wiedzę. Przez wieki na liście ksiąg zakazanych były dzieła największych mędrców. Poznawanie anatomii człowieka i robienie sekcji zwłok, badanie tego, jak funkcjonuje ludzki organizm karano śmiercią. Wiedza o świecie według ojców kościoła była wrogiem wiary. Tak Merkury posłaniec bogów i jego symbol odwróconego krzyża wespół z Wenus – ładną kobietą podają sobie ręce, bo w astrologii Wenus włada Wagą, która jest w trygonie do Wodnika – najbardziej buntowniczego znaku zodiaku. Symbol Merkurego jawi się jako kusicielski diabeł z rogami, którymi zaraz ubodzie wzniosłe kościelne ideologie (Strzelec). Merkury i Bliiźnięta (wiedza) stoją w opozycji do Wiary (Strzelec) i w kwinkunsie do władzy (Koziorożec). Wiary usankcjonowanej prawnie dekretami papieskimi i oficjalnymi rozporządzeniami. Jednak wiara na pokaz (Jowiszowy rozmach) to coś zgoła innego niż intymne doznanie kontaktu z wyższą rzeczywistością i prawdziwą duchowością przeżywaną zazwyczaj w odosobnieniu i ciszy monastyru gór albo czterech ścian. Nieme Ryby (odosobnienie, znak wodny czyli symbolizujący przeżycie wewnętrzne) stoją w kwadracie do Strzelca – oficjalnej religii. Cóż… nie da się przeżywać czegoś jednocześnie wewnętrznie i na pokaz.

Tak zatem Wenus(ładne kobiety) i Merkury (intelektualiści) i Uran(buntownicy) niezbyt się mają względem hierarchii kościelnej czy jakiejkolwiek innej, bo diabeł  z babą zawsze się dogada, a niejedna baba rogami ubodzie.

Dominanta horoskopu

Dominanta horoskopu, to element, który silnie uwydatnia cechy danego znaku i może się bardzo mocno przejawiać w zachowaniu danej osoby. Dominantą może być stellum, czyli kilka planet w znaku, albo jedna planeta na osi (Asc, IC, Dsc, MC). Dominanta działa w ten sposób, że przejawiają się cechy danego znaku, który jest podkreślony, albo cechy znaku, którego naturalnym władcą jest planeta na osi. Przykładowo Słońce, Pluton, albo Uran leżące na ascendencie czy MC będą dominantą horoskopu. Może być więcej niż jedna dominanta horoskopu. Załóżmy, że osoba ma jedną planetę w koniunkcji z ascendentem, i ten ascendent będzie się rzucał na pierwszy plan jako pierwsze wrażenie i swego rodzaju kostium, przebranie, natomiast druga planeta jest w koniunkcji z descendentem. I ta druga planeta też będzie bardzo ważna, ale pokaże, w jaki sposób ta osoba nawiązuje kontakty z innymi, jak wchodzi w interakcje z otoczeniem. Dominanta może tak mocno się uwydatniać, że będzie trudno określić np. ascendent takiej osoby, bo na pierwszy plan będą wysuwać się np. cechy dajmy na to Bliźniąt (kiedy jest stellum w Bliźniętach), a ascendent w spokojnym Byku. I wtedy nie będzie za bardzo widać tego Byka, tylko rozgadane Bliźnięta. I u każdego będą się pewne cechy przejawiać w trochę inny sposób.

Mars na osi, stellum w Baranie, lub w 1 domu. Silny Mars daje osoby aktywne, przedsiębiorcze, pewne siebie, nieco narwane, zdecydowanie i potrzebę bycia zdobywcą w każdej dziedzinie. Osoby z silnym Marsem są też dominujące i choleryczne, mają tendencję najpierw działać, a potem się zastanawiają czy dobrze zrobiły. U obu płci Mars podkreśla męskie cechy charakteru. To też duża samodzielność, takie osoby są predestynowane do bycia na kierowniczych stanowiskach, bo nie lubią kiedy ktoś jest przed nimi, to one lubi nadawać ton w towarzystwie, w jakim się znajdują. Mars na osi może też dawać niepotrzebną agresję i w sensie negatywnym to będą osobniki i osobniczki niecierpliwe i szukające zwady i bójki, także słownej i wszędzie znajdą wroga. Dążące do konfrontacji. Mogą mieć problem z kończeniem spraw, które zaczęły, za to bardzo dobrze idzie im rozpoczynanie, np. zakładanie firmy i rozkręcanie biznesu. To jest nastawienie na przyszłość i zdobywanie.

Przykład: Kobieta ma stellum 5 planet w Baranie i prowadzi własną firmę. Jest to osoba bardzo niezależna i zdecydowana. Wie czego chce i to realizuje bez zbędnego zastanawiania się. Jest jeszcze jedna ważna cecha osoby z silnym Baranem, taka osoba nie będzie oglądać się za siebie tylko patrzeć, co jest jeszcze do zrobienia.

Jakie tranzyty sprzyjają rozmowom i negocjacjom?

Jest oczywiste, że pewne układy planet tranzytujących czy progresywnych mogą sprzyjać negocjacjom np. biznesowym czy rozmowom o pracę, jak również tworzyć klimat niekorzystny i niesprzyjający. Oczywiście nie zawsze możemy wybrać najbardziej odpowiedni dla nas moment na  rozmowę w sprawie pracy (job interview) czy pertraktacje.

Tranzyty sprzyjające to wszelkie trygony i sekstyle, a zatem:

– trygon lub sekstyl Jowisza do Słońca (indywidualność), Merkurego (komunikacja), Księżyc (emocje), Wenus (powab, wdzięk), Marsa (energia) – jeśli Mars ma związek z VI (praca) lub X domem (kariera),

– analogicznie trygon lub sekstyl Urana (niespodzianki) do wyżej wymienionych planet może sprawić, że pojawi się nagle niezwykła okazja, zatem należy być czujnym ;),

– trygon lub sekstyl planet szybko biegnących do planet osobistych czyli wszelkie harmonijne aspekty tranzytującego Słońca, Merkurego, Wenus, ewentualnie Marsa (jeśli w horoskopie urodzeniowym są one dobrze aspektowane) i jeśli w tym czasie są harmonijne aspekty planet cięższych (Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna lub Plutona), to łatwiej nam będzie osiągnąć to, na czym na zależy i łatwiej będzie pokazać się potencjalnemu pracodawcy od tej lepszej strony,

– aspekty harmonijne Plutona i niekiedy Neptuna mogą przynieść rozwój w dziedzinie zawodowej, jeśli planety tranzytujące biegną przez sektory horoskopu związane z naszą pracą, to Pluton przyniesie transformację, a Neptun może uaktywnić nasze zdolności twórcze,

– aspekty planet tranzytujących w harmonijnych aspektach (trygony sekstyle) z osiami horoskopu (ascendent, IC, descendent, MC)

“Planety szybkie” czyli Słońce, Merkury, Wenus, Mars mają działanie dużo słabsze od planet społecznych (Jowisz, Saturn) i pokoleniowych (Urana, Neptuna, Plutona), mogą one zadziałać jako wyzwalacz danego tranzytu planety “cięższej”, jeśli uściślą aspekt z planetą społeczną albo pokoleniową.

Generalnie tranzyty harmonijne ułatwiają pewne sprawy w naszym życiu, sprawiają, że czujemy się komfortowo i wygodnie, ot jesteśmy we właściwym miejscu i właściwym czasie.

W progresjach ułatwienie spraw związanych z komunikacją przynosi Merkury, a przypodobaniem się innym (Wenus), a także zaprezentowaniem siebie od jak najlepszej strony (Słońce).

Ponieważ progresywne Słońce przebywa w znaku około 30 lat, to wiadomo, że te progresje mają długotrwałe działanie, Słońce progresywne pokonuje 1 stopień w ciągu roku, to taką progresję Słońca odczujemy przez rok albo dłużej. Wszystkie harmonijne aspekty do osi horoskopu będą oczywiście nam ułatwiały zdobycie tego, na czym nam zależy. Aspekty progresywnej Wenus ze Słońcem też przyniosą sprzyjające momenty w życiu.  Słońce lub progresywna Wenus  wychodzące na ascendent lub wchodzące na MC mogą dać korzystny w naszej karierze czas.

Warto też wykorzystać harmonijne aspekty progresywnego Merkurego do planet urodzeniowych lub osi, taki Merkury w sekstylu np. do ascendentu sprawia, że chętniej się uczymy i zawieramy nowe znajomości, które mogą być bardzo przydatne w ewentualnej przyszłej pracy, bądź gromadzimy informacje i uczymy się, co też jest bardzo istotne.

Planety progresywne na Ceres (praca), Jowiszu, Słońcu, Wenus, Merkurym w harmonijnych aspektach mogą przynieść poprawę warunków w pracy albo wreszcie upragnione stanowisko.

A najlepiej gdy ma miejsce sytuacja, gdzie harmonijny tranzyt zbiega się z harmonijną progresją, wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że nam się uda.

I oczywiście, co bardzo ważne, doceńmy wagę warunków zewnętrznych w jakich się znajdujemy, czyli naszej sytuacji społecznej, ekonomicznej i kwestię naszych genów oraz przyzwyczajeń, które są bardzo ważne.

Narodziny Wenus astrologicznej

Od razu powiem na wstępie, że napisania tego tekstu zmotywował mnie entuzjazm i pomysłowość Mirosława Czylka autora stron, które mają w nazwie “Gwiazdologia”, co wynikło z bardzo miłej rozmowy. A to już jest domeną Wenus.

Zastanawialiśmy się nad symboliką astrologiczną w malarstwie. Podczas moich studiów na kierunku związanym z malarstwem miałam zajęcia pod tytułem “historia koloru”. Jakkolwiek tajemniczo by to nie brzmiało było to po prostu zajęcia z historii sztuki, ale pod kątem symboliki koloru, motywu i ich użycia w malarstwie europejskim od starożytności, poprzez średniowiecze aż do współczesności. Z punktu widzenia współczesnego rynku pracy umiejętności te są nawet mniej niż przydatne, bo sztuka to jest takie dziwne coś, co wystawiane jest w galeriach i traktowane z wielkim namaszczeniem. Przyjęło się też, że człowiek współczesny sztuki nie rozumie, nie ceni albo jeśli ma ze sztuką jakiś kontakt, to jest to oglądanie sztucznie podrasowanego teledysku celebrytki na portalu plotkarskim albo wysłuchanie piosenki dożynkowej w stylu disco polo. Ci bardziej ambitni słuchają metalu i chodzą w glanach albo zupełnie ignorują sieczkę lansowaną w mediach.

Żeby zrozumieć czym jest tak naprawdę sztuka malarska spróbujcie namalować bogaty w symbolikę  technicznie niezły obraz farbami olejnymi. Mało komu się to udaje, a ja  postanowiłam opisać astrologicznie jeden z moich ulubionych obrazów, który jest już właściwie ikoną sztuki, ale mało osób tak naprawdę wie o co  z nim chodzi, bo albo nie uważali na lekcji plastyki albo w czasie, gdy pani w szkole tłumaczyła o Boticellim, to odrabiali w tym zadanie z matematyki.

Trudno w ogóle zrozumieć jakiekolwiek malarstwo bez znajomości pewnych zasad kompozycji, stylu i języka symbolicznego danej epoki. Bo każde dzieło zanurzone jest w nurcie czasu, w którym powstawało.  Dla nas współczesnych postacie z obrazów Boticellego mogą wydawać się dziwnie nieproporcjonalne, całość dość nienaturalna i mocno odrealniona. Nie jest to współczesny hiperrealizm, ale malarstwo renesansowe i przedstawienie postaci nawiązujące do mitologii.

Twórcy i uczeni czasów renensansu byli doskonale wyedukowani w symbolice i mitologii. Każdy kolor, odcień, detal i poza na obrazach starych mistrzów mają swoje znaczenie symboliczne i nie są tą ot tam jakieś tam postacie, ale figury symboliczne języka metafory i alegorii. Tamte obrazy miały coś przedstawiać, opowiadać historię, czegoś uczyć. Sztuka średniowieczna, renesansowa, barokowa, klasyczna czy romantyczna zawsze nawiązywała do mitologii i całokształtu kultury.

Madonna zawsze prawie nosi niebieskie i czerwone szaty, bo błękit to boskość i niebo, a czerwień krew i cierpienie Chrystusa.

Artyści i ich odbiorcy byli biegli w mitologii i doskonale wyedukowani, jak byśmy to dziś nazwali, pod względem humanistycznym.

Sztuka i styl danej epoki zawsze odzwierciedlają czas, w jakim powstają.

Bez muzyki, malarstwa, tańca życie nasze na tym łez padole byłoby uciążliwie nieznośnym. Szuka i moda (Wenus) są zakorzenione w danej rzeczywistości, ale jednocześnie są od niej oderwaniem. Bo linia Baran – Waga (ASC – DESC) to przyjemność i ku przyjemności się biegnie zamiast mozolnie wspinać po osi symbolizującej osiągnięcia i status (IC – MC) jak pisze Jarosław Gronert. Ponieważ do mitologii nawiązuje astrologia, a sztuka nawiązuje do mitologii, to sztuka też ma mnóstwo odniesień astrologicznych i często obrazy i rzeźby niezrozumiałe z punktu widzenia przeciętnego człowieka możemy odbierać w pełni, gdy odniesiemy ich treść do mitologii bądź idąc dalej do astrologii. Przecież artyści doskonale znali symbolikę astrologiczną. Było to dla ludzi tamtych czasów coś równie normalnego jak dla nas układ Mendelejewa albo internetowe emitkony. Drzewiej bywało, że wszyscy jarali się alchemią niczym my dziś nowymi tabletami albo iphonami.

Nie było reklamy prasowej ani Photoshopa więc zamiast grafików komputerowych możni tego świata mecenasowali artystom, którzy byli taką ówczesną wersją speców od wizerunku i musieli ładnie namalować motywy, które zabawiłyby dość wyrafinowanych odbiorców czyli ówczesnych oligarchów.

Włoski artysta Sandro Boticelli namalował bardzo słynny nawet i dziś, a może bardziej niż wtedy obraz pt. “Narodziny Wenus”.

Jak sama nazwa wykazuje obraz przedstawia narodziny mitologicznej Wenus. Wenus to naturalny władca Wagi należącej do żywiołu powietrza i jakości kardynalnej. Myślę, że obraz Boticellego jest taki słynny, bo Boticelli świadomie bądź nie doskonale oddał w nim klimat archetypu wenusowego.  Wenus jego jest trochę po średniowiecznemu jeszcze zdeformowana, ale ładna, skromna (albo udaje taką), powietrzna  lekka, bajkowa i zmienna. Kiedy patrzę na ten obraz, to wydaje mi się, że ta Wenus waha się zanim uleci w powietrze, na pewno jej ciało jest jest miłe w dotyku. Archetyp Wagi – piękno, niezdecydowanie, płochość, ulotność.

Obraz podzielony jest na trzy grupy postaci, dwójkę skrzydlatych zefirków (Bliźnięta i pierwsza faza powietrzna), Wenus na samym środku (Waga – druga faza powietrzna)  i kobietę w kwiecistym stroju (Wodnik?) próbującą zakryć czerwoną szatą już i tak jakby zawstydzoną swoją nagością jakby niepewną Wenus stojącą na środku muszli i wyłaniającej się z morza.

Po lewej stronie postacie skrzydlatych wicherków choć są dwie, to kojarzą się z bryłą jedności dwóch istot zjednoczonych objęciami w całość. Zefirki – aniołki dmuchają na Wenus lekkim wiaterkiem rozwiewającym jej włosy, a wokół unoszą się niczym powabna perfuma kwiaty na wietrze. W mojej spaczonej astrogicznie głowie od razu tych dwóch nieco gejowatych anielskich chłopców skojarzyło mi się ze znakiem Bliźniąt. Jest ich dwóch, ale tworzą jakby jedną postać wyróżniają się zwartą bryłą na tle obrazu.

Dalej kolejny znak triady powietrznej to samotna Wenus stojąca w muszli pływającej po morzu. Wenus oczywiście symbolizuje wartości związane ze znakiem Wagi czyli partnerstwo, przyjemność, sojusze, ale też niezdecydowanie, delikatność, chwiejność, seksualność, w pewien przekorny sposób niby skromna Wenus wyzywa linią swego  miękkiego ciała , żeby ją dotknąć i posmakować jej dziewiczej niewinności. Niby zakrywa ręką kawałek piersi, ale widać dokładnie drugą. Zarówno stojąca po środku muszli Wenus jakby zastanawiała się “co ja tutaj robię?” jak i niewinne trochę trzpiotowate i figlarnie rozwiewające jej włosy zefirki ewidentnie można przyporządkować do fazy Bliźniąt (gdzie archetypem jest osoba ruchliwa, ciekawska, ale i nieco roztrzepana, taki Piotruś Pan – w książce bohater też lata!) Wenus jest już nieco bardziej na ziemi, ale jednak nie, bo stoi samotnie na muszli pływającej po brzegu, jest jakby w takim przejściu od dziecięcości do dojrzałości.

Trzecią postacią obrazu jest kobieta całkowicie jakby już ucywilizowana i udomowiona, nie unosi się nad ziemią jak dwa wiatry pędziwiatry, ale odziana jest  w suknię i próbuje zakryć naszą Wenus kwiecistą szatą w kolorze czerwonym.

Pamiętajmy, że w dawnym malartwie każdy kolor i motyw ma znaczenie. Czerwień symbolizuje cielesność, pożądanie, krew, cierpienie, ofiarę. Ta szata to jakby zachęta  do bardziej wyrafinowanego sposobu uwodzenia ale i konieczności przyjęcia pewnych norm społecznych związanych z okiełznaniem pożądania i pierwotnych instynktów. Przecież Wenus nie może stać naga, tak jak każda kobieta i mężczyzna stroją się na swój sposób przed zalotami i przyodziewają na siebie przeróżne, perfumy, postawy, maski społeczne i szaty, wszystko musi się odbyć w ramach ustalonego rytuału. Nie można przecież ot tak rzucić się na taką skromną i delikatną Wenus obcesowo jak gbur. Lepiej uwieść ją i oczarować tak, żeby się sama oddała.

W fazie Wodnika żywioł powietrza znajduje najwyższą sublimację, Wodnik w archetypie jest  aseksualny i mocno intelektualny. Wydaje się jakby był ponad te wszystkie ziemskie rozkosze myśląc ciągle o wyższych ideach i choć nogami na ziemi, to z głową w chmurach. Wodnik jest piątym sektorem dla Wagi, dopiero w fazie Wodnika Wenus może bawić się konwencją zalotów i gry towarzyskiej. Przejść na wyższy poziom rozwoju, gdzie nie liczy się pożądanie i cielesność, a ważne są przyjaźń i wspólna idea. W Wodniku ludzi wiążą ze sobą nie cielesne żądze, ale wspólne pasje i podobne ideały, bo Wodnik to dobrowolne łączenie się z innymi, tak jak sami sobie dobieramy przyjaciół.

 

Powietrzny Wodnik symbolizowany jest w astrologicznym języku przez dwie fale. Spójrzmy na symbol Wodnika, a teraz jeszcze raz spójrzmy na dziwnie regularne fale na wodzie… Dziwne prawda? A może nie dziwne tylko zupełnie metaforyczne.

Ta Wenus to nie jest dojrzała kobieta ani księżycowa matka matrona (Księżyc i Rak symbol matki i żony, a także żołądka, bo żona ma karmić, ale kochanka dawać przyjemności alkowy, a niekoniecznie już podawać obiad  swemu wybrankowi)  z wyraźnie zaznaczonymi atrybutami kobiecości w postaci wydatnych bioder i piersi, które już ssało niemowlę  Wenus Boticellego jest młodą, ładną kanonami Renesansu dziewczyną, która dopiero weszła w wiek kobiecy. To Wenus dziewica stojąca na muszli.

Morze jest tu spokojne, ale przecież potrafi być zmienne, groźne i ryczące furią sztormu i pożerających statki zaborczych fal. Choć delikatne fale wabią, to przecież mogą przerażać swoją siłą. Kobiecość potrafi zatrwożyć w swym zaborczym wydaniu, pewnie dlatego w połowie Afryki Azji pokutuje barbarzynski zwyczaj okaleczenia dziewczynek,  bo przecież między nogami kobiety mieszka diabeł..a niejednego wojownika (Marsa) rozbroiła swym powabem i oplatając niczym bluszcz i unieruchomiła w uścisku urocza Wenus.

Melodyjna i płynna linia definiująca postacie malowane przez Boticellego to przejaw charakterystyczny dla tego mistrza malarstwa. W obrazie daje się niemalże odczuć zmysłowość, ale i pewne tajemnicze oddalenie, jakby te postaci pochodziły z innego lepszego idealnego świata.

Być może trzecia postać na obrazie, kobiety po prawej, która zakrywa suknie może symbolizować Wodnika, a może coś, czego symbolikę rozumiał tylko sam autor. Nie dowiemy się nigdy. Ta kobieta w szacie po prawej jest dość skupiona i trochę chłodna jak Wodnik, który w swej zmienności i wybieganiu w przyszłość jest w gruncie rzeczy bardzo stały.

Obraz utrzymany jest w klimacie Wenus, lekkość, zwiewność, harmonia, elegancja, przyjemność. Główna postać jest młodziutką dziewczyną, astrologicznie Wenus jest symbolem młodej i ładnej kobiety. Botticelli bardzo dokładnie odwzorował archetyp.

W micie greckim Afrodyta czyli  rzymska Wenus wyłoniła się z morskiej piany (Wodnik). Hezjod pisał w Teogoniił, że kiedy odcięte sierpem genitalia Uranosa ( Wodnik – władca przestworzy) wpadły do morza w pobliżu Cypru, woda otoczyła je białą pianą, z której następnie wyłoniła się przepiękna Afrodyta (Wenus). W micie Uranosa pokonał Kronos  czyli Saturn, a Saturn to czas, który w końcu doprowadza do skostnienia każdą rewolucję (Wodnik) i czyni inicjatorów buntu starcami.

W astrologii Waga (władca Wenus) jest w kwadraturze (konflikt) z surowym Koziorożcem. Wenus nie ma wiele wspólnego z władzą i karierą reprezentowaną przez Koziorożca, otoczona kwiatami i wypachniona wonnymi olejkami Wenus nie lubi się wspinać po wyboistej i pełnej trudów ścieżce kariery.

Wenus Boticellego jest delikatna i subtelna, przypomina nimfę. Jeśli wierzyć danym z internetu to artysta urodził się 1 marca, a rok 1445 podaje wiele źródeł, co do dnia trudno mieć pewność. Jeśli jednak byłby to 1 marca, to artysta miałby Słonce i Marsa w znaku rozmarzonych i tajemniczych Ryb i takie tez są jego obrazy – ulotne i tajemnicze.

źródła:

internet

“Sztuka świata” t. 5, Wydawnictwo Arkady

“Klucze do astrologii” – Hajo Banzhaf i Anna Haebler, Wydawnictwo Ars Scripti – 2

Panna – rymowanka

Panna dąży do porządku

W swym codziennym obrządku

Sprząta i pierze

Zamiast jak Ryby mówić pacierze.

Skromna jest i oszczędna

Choć w słowach krytyki mało oględna

Porządkuje i klasyfikuje encyklopedycznie

Lubi sprawdzić wszystko empirycznie

Wiedzę szczegółową posiada

Lubi, gdy czysto jest, że mucha nie siada

Drażni ją plama na ścianie i

Pyłek na dywanie

Rozdrabnia się i na drobne rozmienia,

W swych wysiłkach sumienna

Włada nią jakość zmienna

Praktyczna i wnikliwa

W diecie ciągle wstrzemięźliwa

Wartość pracy zna

i o efekty działań dba

Saturn w V sektorze i w Lwie – zabawy kontrolowane

Na początek skojarzenia.

Ustalanie granicy zabawy, zabawa oficjalna, oficjalne przyjęcia i rauty, konieczność narzucenia sobie ograniczenia w zabawie, osoba spięta, niewyluzowana, odnajdywanie przyjemności w narzucaniu sobie dyscypliny, Saturn w V domu jest szczęśliwy, gdy się napoci i zmęczy, wtedy odczuwa satysfakcję, wspinaczka na szczyt w twórczości, osiąganie mistrzostwa w sporcie, zabawie, hobby, hobby staje się karierą, narzucanie sobie dyscypliny w sporcie, dyscyplina w twórczości, czerpanie satysfakcji z wysiłków wykonywanych systematycznie, podnoszenie ciężarów jako zabawa i rozrywka (Saturn ciężar), rzeźba ciała, powolne budowanie swojego wizerunku z dużym dystansem (Saturn), ograniczenia w kreacji i prokreacji, dziecko jawi się jako duża odpowiedzialność, praca i ciężar, kariera związana z rozrywką, zabawą, sztuką lub sportem, zdolność do długotrwałego wysiłku w kreowaniu własnego wizerunku, trwałe efekty działań twórczych, sztuka minimalistyczna, mniej znaczy lepiej, umiejętność samoograniczania się i zasad rządzących tworzeniem lub tworzenie w ramach kanonu (Saturn), świadomość obiektywnej i realne wartości własnej twórczości, silny krytycyzm w stosunku do samego siebie i własnych kreacji i dzieł, ale też umiejętność chłodnego i trzeźwego osądu wartości dzieła, umiejętność oddzielenia ziarna od plew w sztuce, dążenie do perfekcji w sztuce, wysoka jakość dzieła albo niedociągnięcia i braki w tymże dziele.

Liz Green pisze, że dziecko z Saturnem w V albo Lwie domu doświadczać mogło dyscypliny, ale brakowało mu akceptacji rodzicielskiej za to, jakie jest i kim jest.  Przykładowo dziecko starające się zdobyć uwagę rodziców (Lew) poprzez wysokie stopnie, bo brakuje takiemu dziecku akceptacji i próbuje zdobyć społeczne uznanie (wysokie stopnie) dla swojej wyjątkowości, Tam, gdzie inni mają swobodę wyrażania siebie, lekkość i spontaniczność, tam człowiekowi z Saturnem w V domu brakować będzie takiej swobody, zawsze jakby będzie się pilnował, stał z boku oceniał i samoobserwował czy to, jaki jest aby akceptowalne, to takie zachowanie „czy aby mi wypada zachować się tak i tak”.  Brak tu swobody w romansach, flirt jest wystudiowaną konstrukcją, a taka osoba gdy poczuje pociąg seksualny może być kompletnie sparaliżowana i usztywniona (Saturn) i przestaje być sobą. Człowiek z Saturnem w V domu musi ciągle pracować nad własnym wizerunkiem w oczach innych i może w tym gorsecie narzucanych przez siebie samego norm zatracić własną tożsamość i swobodę (V dom i Lew). Saturn w V domu musi zapanować nad zabawą, twórczością i seksem, lubi kontrolować z kim przestaje i jakim się staje. Często wizerunek, jaki prezentuje innym (Lew) jest wystudiowaną pozą, latami wypracowaną pseudo spontanicznością albo totalnym usztywnieniem, gdzie normy, ramy i granice tego, co wypada są na pierwszym miejscu. To może być zabawa w wysokich sferach, gdzie każdy gest ma swoje znaczenie i są pewne niepisane kanony zachowań dopuszczalnych (Saturn), wyłamanie się z tej etykiety grozi ostracyzmem społecznym, dezaprobatą i surową krytyką (Saturn). Jednak zawsze taka osoba będzie stwarzać dystans i chłód. Saturn w V domu nigdy nie traktuje romansu i zabawy lekko, w tym co robi dla rozrywki musi być celowość i potrzeba zrealizowania ambicji.

Z drugiej strony, kiedy taka osoba „przepracuje” swoje braki (Saturn), to może w końcu zyskać poczucie pewności wnikające ze świadomości (Słońce), że pokonała własną słabość.  Ciężko wypracowane poczucie bezpieczeństwa. Taki człowiek upierdliwie będzie podnosił ciężary życia i twórczości, aż zahartują go i wyrzeźbią w nim siłę i stałość (Saturn).

Żeby lepiej zrozumieć czym i kim dla siebie są w mandali zodiakalnej Saturn w Słońce spójrzmy na wzajemną relację obszaru Lwa i Koziorożca. Saturn w V domu zdaje sobie sprawę, że talent i indywidualność (Słońce, Lew) nic nie znaczą, jeśli nie są poparte solidnym warsztatem pracy (Saturn). Saturn w V domu rozumie, że bawić nie można się bezkarnie, że skutkiem zbyt śmiałej (Lew) zabawy mogą być ograniczenia (kac moralny).  Tam gdzie Lew pragnie rozmachu, swobody i docenienia, tam Saturn stawia mur i cichym milczeniem nakłada ciężar odpowiedzialności.  Saturn w V domu sam się surowo oceni, nim zrobią to inni. Relacja Lew, Koziorożec  to kwinkunks, ognisty i stały żywioł Słońca promienieje  własnym blaskiem, kardynalny ziemski Koziorożec promienieje w oczach innych. Koziorożec jest dla piątego w kolejności znaku Lwa znakiem szóstym czyli ma cechy ziemskiej pracowitej Panny (Panna jest szóstym znakiem zodiaku). Saturn w Lwie mówi zanim zabłyśniesz, pracuj ciężko, codziennie, wytrwale, dzień po dniu a, jeśli nie odpracujesz wedle zasad, to i tak poniesiesz konsekwencje (Saturn). Bezlitośnie.

Kim są dla siebie znaki zodiaku – impresja od Barana do Panny

Kim są dla siebie znaki zodiaku? Znaki zodiaku to pola energii. Można to przyrównać do obszaru na mapie oznaczonego określonym kolorem, który oznacza pewien rodzaj środowiska i ukształtowania terenu. Planety przebywające w danym znaku (na danym polu czy obszarze) nabierają jakby odcienia tego miejsca i przesiąkają środowiskiem, w jakim aktualnie są. To dlatego inaczej zachowuje się Mars w Baranie (domicyl), a inaczej Mars w Pannie.
Kiedy spojrzymy na koło zodiakalne zauważymy z pewnością, że znaki pozostają ze sobą w relacjach, półsekstyli, sekstyli, trygonów, kwadratur, kwinkunksów i opozycji.

Każdy rodzaj aspektu świadczy o rodzaju relacji i te związki znaków ze sobą są stałe (Baran – Bliźnięta to zawsze jest sekstyl i odległość 60 stopni) i jednocześnie wyznaczają pewne cykle. Znaki trygonu ognistego są zawsze w trygonie i dobrze się rozumieją i wspierają – to stąd się biorą popularne dopasowania znaków zodiaku (Słońca w znaku) – do znaków, które są w sekstylu lub trygonie mówi się, że się dogadają i dobrze porozumieją ze sobą (inaczej – Słońca tych osób są położone w harmonijnych aspektach), co do reszty planet, to różne z tym bywa.

Inaczej już kwestia ma się z kwadraturami, która wytwarzają sporo tarcia, napięć i energii. Gdy przyjrzymy się znakom, które tworzą kwadratury zauważymy, że każdy z tych znaków (mimo tej samej jakości) należy do innego żywiołu (krzyż kardynalny: Baran – ogień, Rak – woda, Waga – powietrze, Koziorożec – ziemia). Żeby przyjrzeć się temu, jak działają na siebie żywioły wystarczy odwołać się do przykładu doświadczenia codziennego poprzez analogię.

Impulsywny Baran dla nastrojowego i wrażliwego Raka – ogień dla wody. Ogień (ciepło, temperatura) doprowadzają wodę albo do stanu wrzenia albo parowania, podnoszą jej temperaturę i woda zaczyna niebezpiecznie bulgotać i pod wpływem ciśnienia gwałtownie paruje. Nerwowość, niepokój i ciągła chęć działania wyprowadzają pozornie spokojnego i dążącego do bezpiecznego schronienia Raka z równowagi, aż może groźnie wybuchnąć, niczym para i narobić szkód w otoczeniu. Jednak ta para (Baran – Rak) jest bardzo energetyczna, ileż tu ruchu, ileż gwizdów, świstów i gorącej atmosfery.
Baran, Rak, Waga i Koziorożec należą do krzyża kardynalnego, zatem to reprezentanci jakości nastawionej na działanie, zaczynanie i inicjowanie pewnych procesów.

Jakość stała to stabilizacja, umacnianie tego, co powstało w fazie kardynalnej, dlatego w porządku zodiakalnym Byk jest drugim w kolejności w stosunku do pierwszego Barana. Zwróćmy uwagę też na to, co sobą reprezentują te znaki. Baran to iskra, ogień zapalnik, dający początek nowemu życiu, które w fazie Byka z całym swoim bogactwem (nieprzypadkowo) rozkwita. Byk to symbol wartości i najprościej mówiąc, bogactwa w horoskopie. Barana zawalczył, zdobył miejsce (ziemię) na której teraz Byk zechce spokojnie się osiedlić. Ponieważ znaków zodiaku jest 12, to każdy następujący znak ma znak, który go poprzedza w dwunastym sektorze i ucieka od wartości reprezentowanych przez ten znak. Miłujący spokój Byk ucieka od wojowniczości Barana, zwyczajnie preferując stabilizację. Nie dla Byka wieczna wojna i szukanie wroga.
Mówię tu cały czas o archetypie czyli cechach trochę wyolbrzymionych.

Drugim sektorem dla Byka są Bliźnięta, która naturalnie są trzecim sektorem dla Barana. Bliźnięta są znakiem żywiołu powietrza i reprezentują jakość zmienną. Kim są Bliźnięta dla Byka i Barana?

Dla Byka Bliźnięta są drugim sektorem, czyli reprezentują wartości. Archetyp Bliźniąt to wiecznie rozbawiony i ciekawy świata Piotruś Pan. Atrybutem Bliźniąt jest ogromne poczucie humoru, osoby które mają je podkreślone w horoskopie tryskają wprost żartami na każdym kroku. Bliźnięta to też wieczna nauka i zdobywanie wiedzy o otaczającym świecie. Ponieważ znak Bliźniąt tworzy sekstyl ze znakiem Barana, to te znaki całkiem nieźle się rozumieją i mogą się ze sobą dobrze komunikować, żywiołowość władcy Bliźniąt – Merkurego, choć wyraża się poprzez umysł, ma wiele wspólnego z żywiołowością Barana, która przejawia się poprzez działanie.

Poza tym żywioły ognia i powietrza wzajemnie się napędzają, w przyrodzie ogień gaśnie bez dostępu powietrza, a powietrze podsyca ogień. Ogień i powietrze są ze sobą dość kompatybilne. Natomiast popatrzmy jak się mają Bliźnięta do Byka. Byk jest 12 sektorem Bliźniąt, czyli czymś, czego Bliźnięta będą unikać i od tego uciekać. Archetypowy Piotruś Pan boi się stabilizacji i osiedlenia w jednym miejscu niczym ognia. Poza tym o ile powietrze użyźnia ziemię, to ziemia dla powietrza pozostaje obojętna. Wiatry pędziwiatry latają gdzieś nad kwitnącymi łąkami i co najwyżej wprawią w ruch kłosy zboża.

Te trzy znaki reprezentują pierwszą ćwiartkę horoskopu i wczesne stadia rozwoju. Zauważmy, że brakuje w nich żywiołu wody, który symbolizuje emocjonalność i wrażliwość, pojawiającą się dopiero w kolejnym etapie rozwoju, jaką jest faza Rak. Rak jest czwartym znakiem.
W fazie Raka rozchichotane Bliźnięta osiedlają się i zakładają rodzinę i budują dom, który będzie podstawą bytu. Głęboko zakorzeniony w tradycji Rak nieskory jest do wycieczek po okolicy (Bliźnięta) on woli znane i swojskie klimaty ciepła rodzinnego. Zapach pieczonego chleba, ciepłe kapcie i oglądanie pożółkłych fotografii razem z rodziną to jest to, co daje mu poczucie indywidualnego bezpieczeństwa. Ale przebywanie w domowym zaciszu ma swoje minusy. Jest nimi strach przed nieznanym. Strach znany każdemu, kto kiedyś musiał opuścić rodzinne strony i udać się w podróż, gdzie czają się nowe i nieznane zagrożenia. Zatem Rak ucieka od Bliźniąt, które są jego dwunastym domem czyli czymś w rodzaju więzienia, a dąży do Lwa, który jest jego drugim domem.

W fazie Lwa udomowiony Rak rozpoczyna proces wyrażania własnej indywidualności i wyjątkowości, dlatego Lew nieodzownie wiąże się z twórczością, spontanicznym aktem kreacji, wyrażaniem siebie samego i podkreślaniem własnej wyjątkowości także w akcie seksualnym, który tutaj jest traktowany jako radosne i spontaniczne zamanifestowanie się twórczej siły. Pewny siebie i podkreślający na każdym kroku swoją wartość Lew jest tym do czego dąży Rak. Dla Raka wartością jest twórczość i indywidualna ekspresja.

Lew jest niczym beztroskie dziecko, ciekawe świata, świadome swojej wyjątkowości, ale jednocześnie dość kapryśne i zadufane w sobie. Dlatego wartością dla Lwa musi stać się praca i przestrzeganie harmonogramu, które osiągnie on w fazie Panny.
Panna jako naturalny władca szóstego sektora, reprezentuje harmonogram pracy i prawie zawsze ma porządek w papierach. Te sześć znaków zodiaku opisuje doświadczenia indywidualne.

Zapracowana Panna będzie się dobrze rozumiała z Bykiem, bo te znaki tworzą przecież trygon. Panna wytworzy funkcjonalne narzędzia, którymi Byk uprawiał będzie swoją ukochaną ziemię. Znaki te tworzą trygon (ułatwienie). I choć Byk nie lubi zmian (znak stały), to jest reprezentantem żywiołu ziemi.

Pluton w VI domu i tranzyt Saturna przez VI dom

Mam Plutona w VI domu horoskopu. Od zawsze praca z powołania była moja obsesją. Robić to, co się kocha albo nienawidzić przypadkowej pracy. Często też jestem obsesyjna jeśli chodzi o zdrowię i dietę. Potrafię trzymać się zawzięcie jakiejś diety, jeśli mam tylko przekonanie, że to jest jedyna i właściwa droga, którą należy podążąć aby zachować dobre zdrowie. Takie dążenie do doskonałości w kwestiach codziennego dobrego samopoczucia, organizacji zasad właściwego odżywiania (racjonalnego – Saturn) “włączyło mi się”, gdy Saturn rozpoczął tranzyt przez mój VI dom horoskopu. Ten szósty sektor to jest nasza codzienna rutyna, plan pracy i dieta. To też obowiązki.  Pluton w VI domu albo pracuje kompulsywnie albo nie pracuje wcale, praca to wszystko albo nic. Jeśli kocha to co robi i robi to z głębokiej potrzeby duszy i z wewnętrznego przekonania, to jest w stanie dać z siebie wszystko. Natomiast, gdy praca nie spełnia kryterium wewnętrznych przekonań, jest tylko zajęciem pozwalającym się utrzymać, musem i koniecznością, to Pluton w 6 domu zacznie się odcinać, nie zrobi nic i mimo wszystko nawet gdy nie będzie miał niczego w zanadrzu odejdzie z takiej pracy i rzuci, zaczynając robić to, co kocha, choćby po trupach do celu.

Pluton w VI domu będzie zgłebiał aż do bólu temat pracy i diety. Taki Pluton naraża właściciela na przemoc w pracy, na siłowe potyczki, to jest osoba, którą współpracownicy uwielbiają albo jej nienawidzą, zawsze taka osoba budzi skrajne emocje, niepokoi, miesza i transformuję miejsce, gdzie pracuje.

Pluton w VI domu, gdy zastanie miejsce czy układ w pracy, który mu nie odpowiada, zechce zburzyć cały system, zrównać z ziemią, zniszczyć i zbudować coś nowego, lepszego. To obsesja na punkcie pracy, diety, odżywiania, podejścia do codziennych obowiązków.

Taka osoba może przejść załamanie zdrowotne, że będzie musiała budować sobie zdrowie od nowa, może to być losowe wydarzenie w życiu, które zmusi nas do kompletnej zmiany nawyków żywieniowych, zmiany rutyny dnia codziennego (VI dom). Może się okazać, że cierpisz na chorobę, która zmusi cię do totalnej, diametralnej zmiany tego, jak żyjesz i bezwzględnego przestrzegania harmonogramu dnia (VI dom).

Taka osoba może też wpływać na innych, zmieniać ich nawyki żywieniowe i przekonania i sposób pracy. To jest też często praca w atmosferze tajemnicy. Pluton w VI domu niechętnie podzieli się swoimi przekonaniami na temat pracy i niechętnie będzie opowiadał o swoim stanie zdrowia.

Osoba z Plutonem w VI domu narażona jest na szykany, na to, że współpracownicy albo koledzy z pracy będą ją obmawiać za plecami, do tego stopnia, że może to doprowadzić do zmiany pracy. Pluton w VI domu woli pracować w atmosferze odosobnienia, niechętnie też powie innym nad czym akurat pracuje. Najchętniej taki Pluton zagrzebałby się w sekretnej norze i pracował nad nikomu niedostępnym tematem.

Taki Pluton w VI domu może przynieść niezwykłe choroby, choroby ciała, które mają swój początek w duszy. Załamania zdrowia, gdzie okaże się, że trzeba będzie zmienić dietę, styl życia, podejście do obowiązków i styl pracy (Pluton = transformacja). Pluton w VI domu powie ci, że musisz się pozbyć może nawyku, który hamuje cię w rozwoju. Powie: “rzuć palenie albo cię zniszczę, zacznij uprawiać sport, albo będziesz kaleką”.

Mam urodzeniowo Saturna w Pannie (naturalny władca VI domu). Saturn to jakaś przeszkoda w zdrowiu, może być problem z kręgosłupem (konstrukcja  na której utrzymuje się ciało). Na zdrowie i jako takie samopoczucie musiałam sobie zapracować – Saturn.  Jako dziecko i nastolatka cierpiałam na paskudną skoliozę, groziła mi operacja. Pewnie dziś byłabym garbata, gdyby nie lekarz ortopeda, na którego trafiłam i który zalecił mi codzienną rutynę ćwiczeń. Ćwiczyłam dzień w dzień i zawzięcie trzymałam się planu dnia, bezwzględnie przestrzegałam zaleceń. Efekty były niesamowite, po latach codziennego wykonywania gimnastyki mój kręgosłup prawie całkowicie się wyprostował. Ale musiałam w tym być bezwzględna. Saturn w Pannie postawił przeszkodę i barierę w postaci choroby kręgosłupa, która pojawiła się na skutek niewłaściwego jego użytkowania i złych nawyków. Saturn to są kompleksy, które trzeba pokonać, to też przeszkoda i problem, który nie pojawia się z dnia na dzień, ale trzeba nad nim “popracować”. Zmiany też nie przychodzą nagle, tylko trzeba ciężko pracować, aby wyplenić te niewłaściwe nawyki i wypracować nowe. Pluton w VI domu sugeruje całkowite odcięcie, śmierć i konieczność narodzenia się nowego ja na zgliszczach starego.

Od paru miesięcy tranzytujący Saturn wędruje przez mój VI dom i uświadamia mi błędy, jakie popełniłam w pracy i co zrobiłam nie tak z moim zdrowiem. Pamiętajmy, że choroby Saturna to nie dwudniowa grypa i tygodniowy katar. Wszystko, co związane jest z dziedziną Saturna trwa latami i długo się nawarstwia, niczym wapniejące kości. Na chorobę, która pojawi w czasie tranzytu Saturna trzeba “zapracować” miesiącami i latami. Również Saturn pomaga uporządkować, odciąć i pozbyć się tego, co niewłaściwe. Saturn to taki minimalizm formy i maksymalne wykorzystanie energii i tego, co mamy do dyspozycji.

Ponieważ właśnie od paru miesięcy Saturn tranzytuje przez mój VI dom zajęłam się dietą, wyrzuciłam z mojego jadłospisu prawie wszystko to, co szkodziło i było niezdrowe. Pozbyłam się głupich nawyków żywieniowych (niedojadanie, nieregularne, niezdrowe posiłki). Koniec ze śniadaniem typu “kawa i papieros”. Kosztowało mnie to bardzo dużo wysiłku (Saturn) – jest pewne powiedzenie, że “łatwiej zmienić czyjeś przekonania religijne niż dietę” – coś w tym jest, bo nasze niezdrowe nawyki żywieniowe to prawdziwa zmora. Zwracam uwagę na to, co jem ile i kiedy. Czytam etykiety w czasie zakupów spożywczych. Dopóki nie zajęłam się moją dietą (VI dom) rozsądnie, racjonalnie i z głową (Saturn) stosowałam różne idiotyczne wymysły(“diety cud”) w celu zachowania ładnej sylwetki. Naturalnie tutaj widać wrodzone tendencje do przesady (Pluton) w diecie, bo Pluton w VI domu będzie jechał na rezerwie organizmu póki ta się nie wyczerpie.

Podczas tranzytu Saturna przez VI dom odezwały się też stare dolegliwości z plecami, ale to też nie jest przypadek, bo na przeszywające bóle pleców i karku sama sobie “zapracowałam” niewłaściwą postawą w pracy, niewystarczającą dawką codziennego ruchu i zwykłym zaniedbaniem.  Te bóle zmusiły mnie, żebym uważnie przyjrzała się swojej codziennej rutynie (VI dom) i skorygowała plan dnia. Mniej siedzenia przed monitorem, a więcej ruchu na świeżym powietrzu i codziennej gimnastyki naprawdę czyni cuda i działa lepiej niż tabletka przeciwbólowa. Ot niby takie oczywistości, o których można przeczytać wszędzie, ale to co robimy w ciągu dnia i ile czasu poświęcamy na sport i ruch ma ogromne znaczenie dla ogólnego samopoczucia i zdrowia. Różne źródła podają, że człowiek ma około 300 – 600 mięśni. Przecież nie po to, żeby plasnąć w fotelu i klikać w klawiaturę!

Kiedy masz urodzeniowo Plutona w VI domu, to może się okazać, że chorujesz na coś, co będzie od ciebie wymagać kompletnej zmiany nawyków, zywieniowych, codziennej rutyny dnia, przestrzegania diety i harmonogramu dnia.

Pluton w VI domu to też niezwykła moc regeneracji i jego położenie w domu pokazuje, gdzie mamy siłę przekroczyć sami siebie i wyjść poza swoje własne ograniczenia, osiągnąć bardzo wiele. Pluton w VI domu zawsze nakazuje podążać głosem wewnętrznym jeśli chodzi o służbę, pracę, warsztat pracy.

Pluton w VI domu może dać też taką pracę, która kompletnie człowieka zniszczy, zabierze mu zdrowie fizyczne i psychiczne, doprowadzi do załamania i na skutek tego konieczności budowania sobie warsztatu pracy od zera. To wszystko albo nic. Doskonałe zdrowie albo zupełny jego brak.  Praca, która niszczy, praca będąca źródłem załamania psychicznego i fizycznego. Pluton w VI domu sprawi, że będziesz musiał odkryć wewnętrzne głęboko zagrzebane skarby duszy i ukryte talenty i zacząć podążać za swoim przeznaczeniem jakkolwiek dziwaczne wydawać by się ono mogło.

Tak właśnie pisze Wroński, że “Pluton w tym domu zmusza swoich podopiecznych do służby swemu otoczeniu, narodowi, a nawet całej ludzkości(…) ofiarowuje człowiekowi uzdolnienia medyczne lub zmusza do zgłębiania tajników uzdrawiania” (“Astrologia Klasyczna” t. 7 str. 49)

Już Kochanowski pisał ” Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz” Zazwyczaj właśnie tak jest, że sami musimy doświadczyć załamania albo straty czegoś, żeby wreszcie docenić jak bardzo było to dla nas cenne. W czasie tranzytu Saturna przez VI dom zdałam sobie sprawę, że moje ciało i zdrowie są ograniczone i że od tego jak będę z nich korzystać zależy jakość i długość reszty życia, jakie mi zostały (Saturn – czas, ograniczenie).

Z Plutonem w VI urodzeniowodomu może się okazać, że trzeba będzie diametralnie zmienić podejście do pracy, zdrowia i obowiązków. W pracy i w kwestiach zdrowia trrzeba będzie przekroczyć samego siebie.

Pluton w 6 może popaść w obsesję dietami. Wszystko co ma związek z pracą, codzienną rutyną i dietą będzie miało znamiona intensywności albo zostanie zupełnie zignorowane. Mogą to być niezwykłe, nietypowe, dające dziwne objawy choroby (czasem podobnie działa Uran w VI). Choroby, które mają swe źródło w duszy i choroby na które skuteczna jest psychoterapia (psycholog, psychoterapeuta – Pluton).

Gdzie Pluton, tam łatwo zatracić poczucie równowagi i popaść w przesadę, tutaj dotyczy to diety (albo się kompulsywnie obżerasz albo odmawiasz sobie jedzenia i jedziesz na granicy wytrzymałości organizmu – i to i to niezdrowa przesada).

Osoby z Plutonem w VI domu:

Ojciec psychoanalizy Zygmunt Freud. Tam gdzie mamy Plutona, tam może całkowicie przetransformować podejście do danej dziedziny. Cokolwiek by nie powiedzieć o Freudzie, to trzeba mu przyznać, że wydobył na światło dzienne do tej pory skrywane tajemnice (Pluton), zwrócił uwagę na rolę seksualności w rozwoju i zaburzeniach.

Jeśli ufać astro.com, to Demi Moore też ma Plutona w VI domu – obsesyjne podejście do diety i ciała, Moore w “G. I. Jane” pokazała czym jest poświęcenie dla roli, morderczy trening, a ostatnio chyba trochę przesadziła ze zbyt restrykcyjną dietą (Pluton – przesada).

Janis Joplin – nie trzeba przedstawiać – narkotykowa “dieta” – przesada. Obsesyjne podejście do pracy, która jest jednocześnie pasją.

Jim Morrison – alkoholowa i narkotykowa “dieta” wyczerpująca organizm, ale na scenie (w pracy) niespożyta energia.

Byk – rymowanka

Byk zawzięcie będzie bronił swojej posesji,

bo choć nie ma w nim agresji,

to nie lubi, gdy jego mienie

znajdzie się w  zagrożeniu,

na koncie lubi sumkę mieć pokaźną

i delektować się przyjemnością doraźną.

To znak ziemski jest i stały

w postanowieniach wytrwały,

choć uparty bywa i krnąbrny,

to tkliwością natury mądry,

swój ogród czule pielęgnuje

i winkiem domowym częstuje.

On nie znosi poganiania,

gdy obok ciało do kochania.

Zmysłami wszystkimi chłonie,

i namiętność w nim pomału płonie.

Powolny jest i wierny,

lecz na dobra różne pazerny.

Lubi wygody i rozkosze

Aromatyczny chlebek i ciepłe bambosze.

Skłonność może mieć do tycia,

gdy nie odmówi sobie jedzenia i picia.

Zaborczy i uparty,

przeciwnik z niego zażarty.

Żółw to jest zodiaku,

gdy roztapia się w smaku.

Sztukę dobrą ceni

i w bogatą rodzinę się wżeni.

Baran – rymowanka

Baran to zuch i przodownik jest zodiaku,

A władca jego Mars upadek ma w Raku.

To wojownik popędliwy,

który ma swe krótkie zrywy.

Na drugiego spojrzy butnie,

Spory wszelkie mieczem utnie

lecz urazy  zapomina

I szybko do nowego boju się spina.

W Baranie iskra życia płonie

Silny instynkt, walka i adrenalina.